Czasem najpiękniejszą scenografią jest jej brak. Otwarta przestrzeń łąki, głębia lasu, czy łany zbóż kołyszące się na wietrze – to tła, które nigdy nie wychodzą z mody.
Sesja w naturze to pochwała prostoty. Tutaj nic nie odwraca uwagi od Waszych emocji. Nie walczymy z architekturą, współpracujemy ze światłem i porami roku. Wiosenna zieleń, letnie złoto zbóż czy jesienne brązy paproci – każda aura tworzy tu inny, malarski klimat.
W otwartej przestrzeni jesteśmy całkowicie zależni od słońca. Najbardziej magiczne zdjęcia powstają tuż przed jego zachodem, podczas tzw. "Golden Hour".
Wtedy światło jest miękkie, ciepłe i "ślizga się" po czubkach traw, tworząc złote rim-lighty we włosach. Warto poczekać do samego końca – aż słońce zniknie za horyzontem, dając pastelowe, błękitne niebo (Blue Hour).
Znamy miejsca, gdzie słychać tylko wiatr. Stwórzmy sesję w rytmie slow.